Nasze codzienne wybory przekładają się na zdrowie i samopoczucie, mają także wpływ na środowisko. Ze względu na te aspekty powinniśmy więc bardzo uważnie czytać etykiety na produktach. Często ładne opakowanie i kampania reklamowa zachęcą nas do zakupu, jednak po zweryfikowaniu składu możemy złapać się za głowę. Przekonaj się, dlaczego warto czytać etykiety i dokładnie sprawdzać, czy „fit batonik” jest rzeczywiście „fit”, a wybrany kosmetyk faktycznie zawiera wyłącznie naturalne składniki.
Dlaczego powinniśmy czytać etykiety na produktach?
Zdarzyło Ci się kiedyś kupić krem „z aloesem”, który miał w składzie aloes, ale był on ostatnim składnikiem na liście? Albo produkt „bez parabenów”, który był naszpikowany innymi syntetycznymi dodatkami? No właśnie. Dlatego właśnie musimy czytać etykiety – żeby nie dać się złapać na chwytliwe hasła i estetykę opakowania.
Etykieta to konkretne źródło informacji, które pomaga sprawdzić, co rzeczywiście trafia na nasz talerz albo czym smarujemy naszą skórę. Najprostsza zasada? Im krótszy skład i bardziej zrozumiałe nazwy, tym lepiej.
Jak nie dać się nabrać na marketingowe chwyty?
Producenci potrafią pięknie mówić o swoich produktach. „Naturalny”, „eko”, „bio”, „wegański”, „organiczny” – tego typu hasła coraz częściej można znaleźć na opakowaniach. To oczywiście nie zawsze znaczy, że produkt spełnia te obietnice. Warto czytać etykiety po to, by znaleźć jak najlepsze produkty i nie dać się nabrać na modny branding.
Przykładem może być szampon z napisem „99% składników pochodzenia naturalnego”, który zawiera SLS lub jego pochodne. Albo balsam z grafiką liścia aloesu, a aloes pojawia się dopiero na samym końcu składu, w ilościach symbolicznych.
Nie trzeba znać na pamięć całej listy INCI (czyli Międzynarodowego Nazewnictwa Składników Kosmetycznych), żeby rozszyfrować skład produktu. Wystarczy stosować się do kilku ważnych wskazówek. O czym musisz pamiętać?
- Składniki są podane w kolejności od największej zawartości – to, co na początku listy, dominuje w formule.
- Nazwy naturalne są łatwe do rozpoznania – aloes to „Aloe Barbadensis Leaf Juice”, masło shea to „Butyrospermum Parkii”, olej kokosowy to „Cocos Nucifera Oil”.
- Im mniej „chemii”, tym lepiej – jeśli skład wygląda jak tablica Mendelejewa, lepiej odłożyć produkt na półkę.
- Uważaj na ukryte formy alkoholu, silikony i syntetyczne zapachy – często występują pod różnymi nazwami.
To naprawdę nie jest skomplikowane. Wystarczy kilka prób i zaczyna się rozpoznawać, które produkty są naprawdę naturalne, a które tylko udają.
W naszych kosmetykach nie znajdziesz zbędnych składników
Szukasz produktów, które mają dobry skład, są skuteczne i pielęgnują skórę? Tak działają naturalne kosmetyki BeBio, które zawierają naturalne oleje, masła i ekstrakty roślinne. Bez SLS, bez parabenów, bez sztucznych konserwantów – odpowiednie nawet dla wrażliwej skóry i przyjazne środowisku.
Składy są przejrzyste i konkretne, znajdziesz w nich między innymi:
- olej ze słodkich migdałów – idealny do pielęgnacji skóry suchej i wrażliwej;
- aloes – działa kojąco, nawilżająco i regenerująco;
- masło shea – odżywia i wzmacnia barierę ochronną skóry;
- naturalne olejki eteryczne – zamiast syntetycznych zapachów.
Wybieraj kosmetyki świadomie i zacznij od dokładnego czytania etykiet
Jeśli zdecydujesz się wybrać produkty ze sprawdzonym składem, zadbasz o swoje zdrowie, a przy okazji wesprzesz firmy, które grają fair. To naprawdę wiele znaczy!
Czytanie etykiet to najprostszy sposób, by robić zakupy z głową. Oczywiście, nie chodzi o to, aby zawsze być perfekcyjnym, tylko o świadomość – żeby wiedzieć, jakie składniki otrzymuje nasza skóra i dokonywać wyborów, które mają sens.
Zanim wrzucisz do koszyka kolejny krem, dezodorant czy balsam, koniecznie zapoznaj się ze składem! To moment, który może zmienić w Twojej pielęgnacji więcej, niż się wydaje. I jeśli szukasz produktów, które naprawdę zasługują na miejsce na Twojej półce – kosmetyki BeBio czekają na Ciebie!







Brak komentarzy